
25-godzinna wycieczka do Kataru.
Mundial 2022, mecz Polska-Arabia Saudyjska (2:0)
Jako że wyjazd był stosunkowo krótki, wystarczył tylko plecak. W plecaku natomiast kamera (Beaulieu R16), jeden mały ładunek 30 metrów Kodaka 7203/50D i 5 snikersów na wszelki wypadek.
W Katarze było ponad 40 stopni więc sknikersy się rozpłynęły. Została już tylko kamera i taśma.
Spodziewając się problemów, na stadion wybrałem się z godzinnym zapasem. Okazało się, że o 20 minut za długo, bo tylko 40 minut trwało przekonywanie obsługi meczu, że kamera nie posiada funkcji streamowania, że to amatorska kamera, etc.. Kamera przechodziła przez kilkanaście par różnych rąk, coraz ważniejszych osób z obsługi. W końcu przyszedł jakiś szef, kazał nie zawracać gitary i ostatecznie udało się wejść po wymianie obiektywu z zooma na mały stałogniskowy (taki miałem przygotowany na wszelki wypadek).
Na trybunach Saudyjczycy mieli wyraźną przewagę. Ale byli mili i rozmowni. Do czasu kiedy nie wpadła druga bramka. Wtedy przestali być rozmowni.
Łącznie taśma przeszła przez pięć skanerów. Cztery na lotnisku i jeden na stadionie. Nie było żadnych śladów po tym.