Zdjęcia do tego filmu kręciliśmy głównie w plenerze. W nocy. Był pomysł aby zrobić jedną scenę na fajnie oświetlonym wiadukcie nad trójmiejską obwodnicą. Na dworze było -20. Na wiadukcie wydawało się jeszcze zimniej bo dodatkowo wiał wiatr. Ulica i chodnik były oblodzone. Zofia, która tam grała, miała szpilki, jakąś sukienkę i cienki płaszcz. Ale nic nie marudziła.

Ostatecznie ujęcie nie weszło do filmu. Było jakieś zamglone. Chyba oszroniony obiektyw.

Zofia też już więcej nie pojawiła się w żadnych późniejszych produkcjach.